Ile znaków powinien mieć opis produktu? Nie ma takiej liczby

Nie ma jej u Google, nie ma w żadnej specyfikacji, nie ma w dokumentacji kanałów, którymi dane o produktach trafiają dziś do asystentów AI. Każda liczba, którą znajdziesz w internecie — trzysta znaków, tysiąc, dwa tysiące — jest czyjąś obserwacją z jednego sklepu albo jednej branży, podaną jako reguła dla wszystkich.

Pytanie jest przy tym zupełnie sensowne i pada w każdej rozmowie o treści, bo za nim stoi coś, co naprawdę trzeba wiedzieć. Tylko odpowiedź nie jest liczbą, lecz zdaniem: opis ma być tak długi, żeby odpowiedzieć na pytania zatrzymujące przed zakupem — i ani o zdanie dłuższy.

W skrócie: żaden dostawca nie opublikował wymaganej ani zalecanej długości opisu produktu, a liczby krążące po poradnikach biorą się z pomiarów w jednym sklepie, z potrzeby rozliczenia copywritera albo z pomylenia skutku z przyczyną. Kryterium, które działa i które równie dobrze da się wpisać do zamówienia, brzmi inaczej: opis jest kompletny, gdy odpowiada na wszystkie pytania z listy dla swojej kategorii. Przy prostym akcesorium wyjdzie z tego kilka zdań, przy sprzęcie technicznym kilka akapitów — i obie długości będą prawidłowe.

W tym tekście: skąd biorą się krążące liczby, dlaczego żadna nie może być regułą, czym je zastąpić, gdzie limity znaków naprawdę istnieją oraz co zmieniło się, odkąd opisy czytają także asystenci.

Skąd biorą się liczby, które krążą

Źródła są trzy, wszystkie zrozumiałe i żadne niedające reguły — warto je znać, bo wtedy łatwiej ocenić, ile warta jest konkretna liczba, na którą gdzieś trafisz. Najczęstsze jest takie, że ktoś zmierzył coś u siebie: sklep porównał opisy dłuższe i krótsze, zobaczył różnicę i opublikował wniosek. Jest on prawdziwy dla tamtego sklepu, tamtej branży i tamtego momentu — przeniesiony do Twojego sklepu z innym asortymentem i innym klientem nie znaczy nic, choć wygląda równie wiarygodnie.

Drugie źródło jest czysto organizacyjne: ktoś potrzebował liczby do zamówienia. Copywriterowi trzeba coś wpisać w zlecenie, a „odpowiedz na pytania klientów” nie da się rozliczyć ani odebrać; „tysiąc pięćset znaków ze spacjami” owszem. Liczba jest tu jednostką rozliczeniową, a nie kryterium jakości, i jest to zupełnie w porządku — dopóki nikt nie myli jednego z drugim.

Trzecie bierze się z pomylenia korelacji z przyczyną. Strony stojące wyżej w wynikach bywają dłuższe, więc wyciąga się z tego wniosek o długości. Tymczasem dłuższe są dlatego, że wyczerpują temat, a nie wyczerpują tematu dlatego, że są dłuższe — i dosypanie tysiąca znaków do opisu, który nie odpowiada na nic, daje po prostu dłuższy opis, który nadal nie odpowiada na nic.

Dlaczego żadna liczba nie może być regułą

Najprościej pokazać to na czterech produktach z jednego sklepu, bo nie trzeba do tego nawet porównywać branż ani szukać skrajnych przypadków. Przy żyłce do kosy klient potrzebuje wiedzieć, jaka średnica, jaki przekrój, do czego pasuje i ile jest metrów na szpuli. Cztery informacje, opis kompletny mniej więcej po czterystu znakach — a rozciągnięcie go do tysiąca oznacza dopisanie zdań o tym, że dbałość o ogród jest ważna. Przy kosie spalinowej potrzeba już wiedzieć, do jakiego terenu, trawa czy zarośla, ile waży, co jest w zestawie, jaka gwarancja i jak wygląda serwis; sześć obszarów, każdy wymagający zdania albo dwóch, razem jakieś dwa i pół tysiąca znaków — i to jest właściwa długość. Przy fotelu biurowym wychodzi podobnie dużo, ale rozłożone inaczej, bo dochodzi dobór do wzrostu, wagi i wysokości biurka oraz warunki zwrotu po zmontowaniu. A przy zestawie startowym liczy się głównie to, co dokładnie wchodzi w skład i czego trzeba będzie dokupić — jeśli lista jest krótka, opis też.

Ten sam sklep, ta sama branża, ten sam klient, a cztery zupełnie różne długości i wszystkie prawidłowe. Reguła znakowa sprawiłaby, że trzy z czterech opisów byłyby złe — jedne rozwodnione, drugie ucięte w połowie.

Czym zastąpić liczbę

Kryterium, które działa, brzmi: opis jest kompletny, gdy odpowiada na wszystkie pytania z listy dla swojej kategorii — i dopóki na któreś nie odpowiada, jest za krótki, choćby miał trzy tysiące znaków. Lista powstaje raz na kategorię, z rzeczy, które już masz: z zapytań do obsługi, z powodów zwrotów, z wyszukiwarki wewnętrznej sklepu i z rozmów sprzedażowych. Osiem, dziesięć pytań wystarcza, a ich największą zaletą jest to, że się nie zmieniają — przy wszystkich fotelach biurowych pytania są te same, zmieniają się wyłącznie odpowiedzi. Jak taką listę ułożyć, rozpisaliśmy w tekście jak pisać opisy produktów, które odpowiadają na pytania klientów.

Co ważne, takie kryterium da się wpisać do zamówienia równie dobrze jak liczbę znaków. Zlecenie brzmi wtedy: odpowiedz na te dziesięć pytań, każde jednym albo dwoma zdaniami, pomiń te, które przy tym produkcie nie mają zastosowania. Jest to tak samo rozliczalne, a rozlicza właściwą rzecz — i ma skutek uboczny, który warto znać: opisy prostych produktów robią się krótsze, a złożonych dłuższe, czyli dokładnie to, co powinno się stać.

Gdzie limity znaków naprawdę istnieją

Żeby nie było nieporozumienia: są miejsca, w których liczba znaków ma znaczenie, tyle że żadne z nich nie jest opisem produktu na karcie. Pierwsze to tytuł strony w wynikach wyszukiwania, który obcina się po określonej szerokości — warto więc, żeby najważniejsze słowa stały z przodu. Drugie to opis widoczny w wynikach, czyli ten krótki fragment pod tytułem; tu również chodzi o to, ile się zmieści, a nie ile wolno napisać. Trzecie, dla sklepu najistotniejsze, to pola w kanałach danych produktowych: tytuł i opis wysyłane do porównywarek, kanałów zakupowych i tych, którymi dane trafiają do asystentów, bywają obcinane po określonej liczbie znaków. Jeśli wysyłasz taki plik, sprawdź limity u tego konkretnego odbiorcy i przygotuj wersję przyciętą — ale nie skracaj z tego powodu opisu na stronie, bo to są dwa różne miejsca i dwa różne teksty.

We wszystkich trzech przypadkach ograniczenie dotyczy tego, co mieści się w polu, a nie tego, co powinno znaleźć się na karcie produktu — i jest to rozróżnienie warte zapamiętania, bo z pomylenia tych dwóch rzeczy bierze się większość sklepowych opisów skróconych do dwustu znaków bez żadnego powodu.

Jak sprawdzić, czy opis jest kompletny

Zamiast licznika znaków sprawdzasz zawartość, a najprostszy sposób to przejście przez listę pytań dla kategorii i odhaczenie tych, na które opis odpowiada. Wynik poniżej połowy oznacza, że opis jest ozdobą — i jest to jedyne kryterium, którego naprawdę potrzebujesz; pozostałe sposoby wyłapują konkretne rodzaje pustki.

Bardzo szybko działa test wykreślania: przechodzisz opis zdanie po zdaniu i skreślasz każde, które nie niesie informacji — „produkt wysokiej jakości”, „idealny dla wymagających”, „dbałość o każdy detal”. To, co zostaje, jest prawdziwą długością Twojego opisu, a jeśli z dwóch tysięcy znaków zostaje czterysta, masz odpowiedź na pytanie z tytułu. Podobnie bezlitosny jest test podmiany, w którym wstawiasz w miejsce nazwy produktu nazwę konkurencyjnego modelu: jeśli tekst dalej pasuje, nie opisuje niczego, niezależnie od tego, ile ma znaków. Najszybciej jednak sprawdzisz to, pokazując opis komuś, kto odbiera telefony od klientów, i pytając, ile z najczęstszych pytań ten tekst załatwia — odpowiedź dostaniesz w dziesięć sekund i będzie bardziej wiarygodna niż jakikolwiek wskaźnik.

Co zmieniło się, odkąd opisy czytają asystenci

Przy pytaniu o długość zmiana jest jedna, za to idzie w przeciwną stronę, niż podpowiada intuicja — i właśnie dlatego warto ją znać, zanim ktoś zaproponuje Ci rozbudowanie opisów „pod AI”. Można by sądzić, że skoro opis czyta teraz także asystent, to im więcej tekstu, tym więcej materiału. Jest odwrotnie, bo dla czegoś, co czyta dosłownie, liczy się gęstość informacji, a nie objętość. Człowiek widzący „produkt najwyższej jakości” pomija to zdanie odruchowo — wie, że nic nie znaczy. Asystent nie ma tego odruchu i traktuje je jako informację o produkcie: bezużyteczną przy budowaniu odpowiedzi, ale obecną i zajmującą miejsce obok tych użytecznych. Opis pełen zapewnień nie jest więc dla niego opisem przesadzonym, tylko pustym — a dwieście znaków, w których stoi parametr, zastosowanie i ograniczenie, niesie więcej niż dwa tysiące o dbałości o detal. Nie „mniej więcej tyle samo”, tylko więcej, bo z tych dwustu znaków da się zbudować odpowiedź, a z tamtych dwóch tysięcy nie da się zbudować niczego.

Druga rzecz jest mniej oczywista i dotyczy tego, co uznajesz za część opisu. Treść istniejąca wyłącznie na zdjęciu nie liczy się wcale: wymiar podany tylko na rysunku, zawartość zestawu pokazana obrazkiem, parametry w karcie producenta dołączonej jako plik do pobrania. Dla człowieka zdjęcie często wystarcza i opis może być dzięki temu krótszy; przy asystencie jest odwrotnie, bo to jeden z niewielu przypadków, w których świadomie dopisuje się zdanie, skoro tekst i obraz nie są wymienne.

Czego natomiast nie zmieniło się mimo zapewnień sprzedawców: nie istnieje długość, format ani znacznik, który trzeba dodać, żeby asystent opis „zrozumiał”. Nikt nie opublikował minimalnej ani zalecanej liczby znaków — ani dla wyszukiwarki, ani dla asystenta. Dane strukturalne, czyli opis produktu zapisany w kodzie strony, mają osobne znaczenie i warto je mieć, bo z nich korzystają powierzchnie zakupowe i kanały produktowe, ale nie dotyczą długości tekstu — rozpisaliśmy to w tekście jak zapisać dane produktowe w kodzie karty produktu. Jeśli więc ktoś podaje Ci liczbę znaków „wymaganą pod AI”, warto poprosić o źródło — nie ma go.

Jeśli chcesz zobaczyć, co asystenci wyczytują dziś z Twoich kart produktów, a co zostaje tam wyłącznie dla człowieka — zamów darmowy raport GEO. Jeśli wolisz od razu zobaczyć, ile kosztuje wdrożenie i co obejmuje, mamy zakres i ceny pakietów GEO.

Najczęstsze pytania

Ile znaków powinien mieć opis produktu?
Nie ma takiej liczby i nikt jej nie opublikował. Opis jest kompletny wtedy, gdy odpowiada na pytania zatrzymujące klienta przed zakupem — przy prostym akcesorium wyjdzie z tego kilka zdań, przy sprzęcie technicznym kilka akapitów.

Czy dłuższy opis produktu lepiej pozycjonuje?
Nie przez samą długość. Strony stojące wyżej bywają dłuższe, bo wyczerpują temat, a nie odwrotnie — dosypanie tekstu do opisu, który nie odpowiada na nic, nie zmienia niczego poza liczbą znaków.

Jaka jest minimalna długość opisu produktu?
Minimum jest jedno: odpowiedź na pytanie, z którym klient wszedł na tę stronę. Przy prostym akcesorium są to cztery zdania i nie ma powodu pisać więcej.

Ile znaków powinien mieć opis kategorii?
Działa tu ta sama zasada, tylko pytanie jest inne: kategoria ma powiedzieć, według czego się wybiera. Ile to zajmie, zależy od tego, jak trudny jest wybór; o tym, jak pisać opisy kategorii w sklepie internetowym, piszemy osobno.

Copywriter rozlicza się od znaku. Jak zamówić opisy?
Zamów odpowiedzi na listę pytań dla kategorii, a liczbę znaków podaj jako widełki do rozliczenia, nie jako cel. Różnica jest w tym, co odbierasz: sprawdzasz listę pytań, a nie licznik.

Czy krótki opis wypada w wynikach gorzej?
Nie z powodu długości, tylko wtedy, gdy nie odpowiada na to, czego ktoś szukał — a w takiej sytuacji dłuższa wersja tego samego wypadnie równie słabo.

Czy jest wymagana długość opisu pod AI?
Nie ma i nikt jej nie podał. Dla asystenta liczy się gęstość informacji, a nie objętość: dwieście znaków z parametrem, zastosowaniem i ograniczeniem jest warte więcej niż dwa tysiące znaków zapewnień o jakości.

Mam limit znaków w polu opisu w swojej platformie. Co wtedy?
Sprawdź najpierw, czy limit dotyczy krótkiego opisu, czy pełnego. Jeśli faktycznie ogranicza, zacznij od pytań najczęstszych i schodź w dół, a rzeczy nieobsłużone przenieś do zakładek albo do opisu kategorii.

Pytanie o długość jest pytaniem o zawartość

Kiedy ktoś pyta „ile znaków”, prawie zawsze pyta o coś innego: skąd mam wiedzieć, że opis jest już gotowy. To jest dobre pytanie i ma odpowiedź — tylko nie liczbową.

Weź więc swój najlepiej sprzedający się produkt i zrób na nim test wykreślania: przejdź zdanie po zdaniu i skreśl każde, które nie niesie faktu. To, co zostanie, jest Twoim prawdziwym opisem, a jego długość to jedyna liczba znaków, która ma tu jakiekolwiek znaczenie.

Ponad 9 lat na rynku, setki wdrożonych realizacji

Nasi klienci rozpoczynają z nami współpracę, ponieważ potrzebują cyfrowej transformacji. Zostają z nami, ponieważ znajdują w WebCrafters solidnego partnera biznesowego, wspierającego ich kompleksowo od strony technologicznej.

Nie jesteśmy tylko software housem. Jesteśmy Twoim zewnętrznym działem IT, który zadba o Twój biznes tak samo, jak zespół programistów, designerów i project managerów, który pracowałby bezpośrednio w Twojej firmie.

Poznaj nasze wartości

Zbuduj z nami swój nowy produkt!

Umów się na bezpłatną konsultację z ekspertem i porozmawiajmy
o Twoich oczekiwaniach.

Napisz do nas!

Lub zadzwoń

Mateusz Lenicki - CEO

Mateusz Lenicki

CEO

Jeśli wygodniej będzie Ci opowiedzieć o swoich potrzebach podczas niezobowiązującej rozmowy, wybierz dogodny dla Ciebie termin, a ja dopełnię wszelkich starań, żeby zaproponować Ci rozwiązania odpowiednie dla Twojego biznesu.