llms.txt dla sklepu internetowego: jak go napisać krok po kroku

Decyzja zapadła: chcesz mieć ten plik. Otwierasz pusty dokument i wtedy okazuje się, że najtrudniejsza nie jest składnia, tylko pierwsza linijka — co właściwie napisać, żeby asystent AI dowiedział się o Twoim sklepie tego, co powinien.

Ten tekst prowadzi przez siedem kroków, na końcu których masz gotowy plik. Nie tłumaczy od nowa, czym llms.txt różni się od pliku z regułami dostępu i od mapy strony — jeśli mylisz te trzy pliki, zacznij od tekstu czym różnią się robots.txt, mapa strony i llms.txt, a potem wróć tutaj.

W skrócie: dobry plik powstaje w odwrotnej kolejności, niż podpowiada odruch. Najpierw zbierasz materiał, który już masz w firmie — pytania od klientów, powody zwrotów, warunki zakupu. Potem piszesz streszczenie sklepu w trzech zdaniach. Dopiero na końcu wybierasz strony i składasz całość, co zajmuje kwadrans. Osiemdziesiąt procent pracy dzieje się przed otwarciem edytora, a plik, który powstał odwrotnie — od listy kategorii skopiowanej z menu — wygląda poprawnie i nie mówi nic.

Całość zajmuje godzinę, może dwie przy pierwszym podejściu. Przykłady pokazujemy na przykładowym sklepie z kawą i sprzętem do parzenia, budowanym kawałek po kawałku razem z kolejnymi krokami.

Krok 1. Zbierz materiał, który już masz

Nie zaczynaj od pisania. Zacznij od wypisania rzeczy, które w firmie już krążą, tylko nigdzie nie są spisane w jednym miejscu.

Pytania, które obsługa dostaje po raz setny. Przejrzyj ostatnie sto wiadomości i zanotuj te powtarzające się. W sklepie z kawą będzie to: czy palicie sami, jak świeże jest ziarno, czy mielicie przed wysyłką, co się nadaje do przelewu, a co do ekspresu ciśnieniowego.

Powody zwrotów i reklamacji. Każdy zwrot z nieporozumienia wskazuje informację, której zabrakło — i bardzo często jest to dokładnie ta informacja, której zabraknie też maszynie.

Trzy, cztery rzeczy, które odróżniają Cię od konkurencji. Nie hasła, tylko fakty: własna palarnia, wypalanie na zamówienie, doradztwo przy doborze młynka, wysyłka w dobę od wypalenia.

Warunki, na jakich sprzedajesz. Dostawa, zwroty, płatności, sprzedaż dla firm. To są strony, które w menu leżą na szarym końcu, a rozstrzygają o zakupie częściej niż opis produktu.

Efektem tego kroku jest kartka z dwudziestoma zdaniami. Wygląda chaotycznie i tak ma być — to jest surowiec.

Krok 2. Napisz streszczenie sklepu w trzech zdaniach

To jest najtrudniejsza część całej roboty i jedyna, której nie da się nikomu zlecić.

Streszczenie trafi na samą górę pliku i będzie pierwszą rzeczą, którą maszyna o Tobie przeczyta. Ma odpowiedzieć na trzy pytania: co sprzedajesz, komu i na jakich warunkach. Bez przymiotników, bo one nie niosą informacji ani dla maszyny, ani dla człowieka czytającego odpowiedź asystenta.

Tak wygląda pierwsza próba, którą zwykle się pisze:

Jesteśmy sklepem z kawą najwyższej jakości. Oferujemy szeroki wybór ziaren od sprawdzonych dostawców oraz profesjonalny sprzęt do parzenia. Stawiamy na pasję i indywidualne podejście do każdego klienta.

Trzy zdania, zero informacji. Pasuje do dowolnego sklepu z kawą w Polsce — i to jest najprostszy test, jaki możesz zrobić: podmień nazwę na konkurenta i sprawdź, czy dalej pasuje.

A tak wygląda to samo, napisane z materiału z kroku pierwszego:

Sklep z kawą ziarnistą i sprzętem do parzenia, z własną palarnią pod Poznaniem. Wypalamy na zamówienie, wysyłamy w ciągu doby od wypalenia, z datą wypalenia na opakowaniu. Kawy dobieramy według metody parzenia — osobno do przelewu, ekspresu ciśnieniowego i kawiarek. Sprzedaż dla kawiarni i biur na fakturę z odroczonym terminem.

Cztery zdania, dziewięć konkretnych faktów, żadnego przymiotnika oceniającego. Ktoś, kto to przeczyta — człowiek czy maszyna — wie, czym ten sklep jest i czym się różni.

Jeśli napisanie takiego zdania sprawia trudność, to jest samo w sobie ważna informacja i warto poświęcić na to pół godziny. Przyda się nie tylko tutaj.

Krok 3. Wybierz strony, które rozstrzygają o zakupie

Teraz wracasz do kartki z kroku pierwszego i zamieniasz ją na listę adresów.

Kryterium nie brzmi „co ma największy ruch”, tylko „gdzie klient przestaje się wahać”. To zwykle trzy rodzaje stron: kategorie, w których najtrudniej wybrać; strony z warunkami zakupu; oraz to, co robisz, a czego nie robi konkurencja.

Trzymaj się kilkunastu pozycji, najwyżej dwudziestu. Ten plik nie jest spisem wszystkiego, co masz — od tego jest mapa strony. Im więcej pozycji, tym mniej znaczy każda z nich.

Co odpada bez dyskusji: wpisy blogowe sprzed lat, zakończone promocje, strony wymagające logowania, kategorie z trzema produktami, regulaminy i polityki — te ostatnie mogą zostać, ale w sekcji dla rzeczy drugorzędnych, o czym za chwilę.

W naszym sklepie z kawą lista wygląda tak: cztery kategorie ułożone według metody parzenia, strona o palarni, poradnik doboru młynka, warunki dostawy, zwroty, sprzedaż dla firm i serwis ekspresów. Jedenaście pozycji.

Krok 4. Napisz, co jest na każdej z tych stron

Tu przepada większość plików, także tych generowanych automatycznie. Sama nazwa kategorii nie mówi nic, bo wynika już z adresu.

Porównaj te dwie linie:

- [Kawy do przelewu](https://palarnia-przyklad.example/przelew/)
- [Kawy do przelewu](https://palarnia-przyklad.example/przelew/): jasno palone
  arabiki jednorodne, profil kwasowy i owocowy, mielenie średnie — opis metody
  parzenia i proporcji przy każdej kawie

Pierwsza informuje, że taka kategoria istnieje. Druga mówi, co tam jest i dla kogo — i to ona zostaje wykorzystana, gdy ktoś pyta asystenta o kawę do przelewu.

Zasada jest prosta: jedno zdanie na pozycję, konkret zamiast przymiotnika, a jeśli nie masz nic do napisania poza nazwą — być może ta pozycja nie powinna być w pliku.

Krok 5. Złóż plik

Od tego miejsca jest technicznie, ale krótko — sam format mieści się w pięciu punktach. Jeśli plik ma dla Ciebie złożyć ktoś inny, przekaż mu wyniki kroków od pierwszego do czwartego i przejdź do listy kontrolnej.

Plik jest zwykłym tekstem zapisanym w markdownie — formacie, w którym nagłówki oznacza się kratką, a listy myślnikami. Wymagany jest dokładnie jeden element: nagłówek pierwszego poziomu z nazwą sklepu. Cała reszta to konwencja, ale warto się jej trzymać, bo na niej opierają się narzędzia czytające te pliki.

Kolejność jest ustalona: nagłówek z nazwą, streszczenie w cytacie blokowym (czyli akapicie poprzedzonym znakiem większości), ewentualny akapit wyjaśniający, a potem listy odnośników pogrupowane nagłówkami drugiego poziomu. Na końcu może stać sekcja o nazwie Optional — to jedyny nagłówek o szczególnym znaczeniu, który mówi maszynie: to możesz pominąć, jeśli masz mało miejsca.

Tak wygląda gotowy plik ze wszystkiego, co powstało w krokach od pierwszego do czwartego:

# Palarnia Przykład

> Sklep z kawą ziarnistą i sprzętem do parzenia, z własną palarnią pod Poznaniem. > Wypalamy na zamówienie, wysyłamy w ciągu doby od wypalenia, z datą wypalenia na > opakowaniu. Kawy dobieramy według metody parzenia — osobno do przelewu, ekspresu > ciśnieniowego i kawiarek. Sprzedaż dla kawiarni i biur na fakturę z odroczonym terminem.

Kawy są pogrupowane według metody parzenia, a nie według kraju pochodzenia — poniżej wejścia do każdej z grup oraz warunki zakupu.

## Kawy według metody parzenia

- [Kawy do przelewu](https://palarnia-przyklad.example/przelew/): jasno palone arabiki jednorodne, profil kwasowy i owocowy, mielenie średnie - [Kawy do ekspresu ciśnieniowego](https://palarnia-przyklad.example/cisnieniowy/): mieszanki o pełniejszym ciele, ciemniejsze wypały, w tym wersje z robustą - [Kawy do kawiarki](https://palarnia-przyklad.example/kawiarka/): mielenie drobne, wypały średnie i ciemne - [Kawy bezkofeinowe](https://palarnia-przyklad.example/bezkofeinowe/): dekofeinizacja metodą wodną, bez rozpuszczalników

## Sprzęt i dobór

- [Młynki żarnowe](https://palarnia-przyklad.example/mlynki/): dobór według metody parzenia i liczby filiżanek dziennie - [Jak dobrać młynek do swojego ekspresu](https://palarnia-przyklad.example/poradnik/mlynek/) - [Serwis ekspresów](https://palarnia-przyklad.example/serwis/): zakres napraw, czas oczekiwania, urządzenie zastępcze na czas naprawy

## Zakup i dostawa

- [Dostawa i czas realizacji](https://palarnia-przyklad.example/dostawa/): wysyłka w dobę od wypalenia, progi darmowej dostawy - [Zwroty](https://palarnia-przyklad.example/zwroty/): warunki zwrotu kawy w nienaruszonym opakowaniu, terminy - [Sprzedaż dla kawiarni i biur](https://palarnia-przyklad.example/dla-firm/): faktura, odroczony termin płatności, stałe dostawy

## Optional

- [O palarni](https://palarnia-przyklad.example/o-nas/) - [Regulamin](https://palarnia-przyklad.example/regulamin/)

Zwróć uwagę na jedną rzecz w tym pliku: sekcje nie odpowiadają menu sklepu, tylko sposobowi, w jaki klient myśli o zakupie. W menu kawy są pewnie podzielone według kraju pochodzenia. Tutaj są podzielone według metody parzenia, bo to jest pytanie, które klient zadaje naprawdę.

Cztery rzeczy, które łamią format, choć wyglądają niewinnie:

Brak nagłówka z nazwą — jedyny wymagany element, a plik bez niego jest formalnie niepoprawny. Na to zwraca uwagę między innymi kontrola wbudowana w przeglądarkę Chrome, która zgłasza brak wymaganego nagłówka i plik bez odnośników.

Streszczenie jako zwykły akapit zamiast cytatu blokowego — wizualnie prawie to samo, formalnie co innego.

Adresy skrócone, czyli /dostawa/ zamiast pełnego adresu z domeną. Plik bywa czytany w oderwaniu od strony i wtedy skrócony adres nie prowadzi donikąd.

Ważne rzeczy w sekcji dla rzeczy drugorzędnych — ten nagłówek jest instrukcją „to można pominąć”, więc warunki dostawy nie mają tam czego szukać.

Krok 6. Opublikuj i sprawdź

Plik ląduje w głównym katalogu domeny, pod adresem kończącym się na /llms.txt. Ma być podawany jako zwykły tekst — jeśli przeglądarka zamiast go wyświetlić proponuje pobranie, konfiguracja serwera wymaga poprawki i to jest zadanie na pięć minut dla osoby utrzymującej sklep.

Potem trzy sprawdzenia:

Otwórz plik w przeglądarce pod tym adresem i przeczytaj go tak, jakbyś nie znał tego sklepu. Czy wynika z niego, co sprzedajesz, komu i na jakich warunkach?

Kliknij wszystkie odnośniki. Każdy prowadzący do błędu albo do strony o innej treści, niż zapowiada notatka, jest gorszy niż brak pozycji.

Poproś o sprawdzenie w logach serwera, czy ktokolwiek po ten plik sięga. To jedyny pomiar w tej dziedzinie, który masz w pełni pod kontrolą — i jedyny, który mówi o Twoim sklepie, a nie o średniej z internetu. U klientów robimy dokładnie to: publikujemy plik i mierzymy żądania, bo to jest część, którą da się pokazać.

Jest jeszcze jeden drobiazg wdrożeniowy, o który można poprosić przy okazji: nowsza wersja propozycji formatu opisuje sposoby ogłaszania istnienia pliku, przez znacznik w nagłówku strony i przez nagłówek odpowiedzi serwera. Nie zmienia to treści, tylko ułatwia znalezienie.

Krok 7. Zaplanuj przegląd

Plik się starzeje szybciej, niż się wydaje. Adresy się zmieniają, kategorie znikają, warunki dostawy się aktualizują, a plik prowadzący do nieistniejących stron jest gorszy niż jego brak — bo zamiast pustki wprowadza do obiegu konkretne zdanie, które się nie zgadza.

Wpisz sobie w kalendarz przegląd raz na kwartał i zawsze po większej zmianie w ofercie. Zajmuje dziesięć minut: przeczytać streszczenie, kliknąć odnośniki, sprawdzić, czy nie doszła kategoria, która powinna tam być.

Zanim uznasz temat za zamknięty

  • Pierwsza linia to nagłówek z nazwą sklepu.
  • Streszczenie mówi, co sprzedajesz, komu i na jakich warunkach — i nie pasuje do konkurencji po podmianie nazwy.
  • Jest go od kilkunastu do dwudziestu pozycji, nie więcej.
  • Każdy odnośnik ma zdanie o tym, co na tej stronie jest.
  • Wszystkie adresy są pełne, z nazwą domeny.
  • Sekcje odpowiadają temu, jak klient myśli o zakupie, a nie strukturze menu.
  • W sekcji dla rzeczy drugorzędnych leży wyłącznie to, co można pominąć.
  • Nie ma stron za logowaniem, zakończonych promocji ani archiwum bloga.
  • Plik otwiera się jako tekst pod adresem z dopiskiem /llms.txt.
  • Wszystkie odnośniki prowadzą tam, gdzie zapowiadają.
  • W kalendarzu stoi przegląd za kwartał.

Najczęstsze pytania

Ile czasu zajmuje napisanie takiego pliku?
Godzinę do dwóch przy pierwszym podejściu, z czego większość to kroki od pierwszego do czwartego. Samo złożenie pliku to kwadrans.

Czy mogę wygenerować go wtyczką zamiast pisać ręcznie?
Możesz i formalnie będzie poprawny, ale wtyczka zna strukturę sklepu, a nie to, co w nim rozstrzyga o zakupie. W praktyce trzeba po niej przepisać streszczenie i wyrzucić połowę pozycji — czyli i tak wykonać kroki od drugiego do czwartego.

Ile pozycji powinien mieć taki plik?
Kilkanaście, najwyżej dwadzieścia przy typowym sklepie. Jeśli robi się z tego katalog na kilkaset pozycji, próbujesz zastąpić nim mapę strony.

Czy trzeba osobnego pliku dla każdej kategorii?
Nie. Specyfikacja dopuszcza pliki na podścieżkach i przy nakładaniu się zakresów pierwszeństwo ma plik bardziej szczegółowy, ale w sklepie przydaje się to rzadko — na przykład przy osobnej części serwisowej albo hurtowej z własną logiką.

Co z plikiem llms-full.txt, o którym piszą niektórzy?
To wariant zawierający pełną treść stron zamiast odnośników. Nie jest elementem pierwotnej propozycji formatu, a przy sklepie jego sens jest wątpliwy: sklejenie treści kilkuset stron daje dokument, którego i tak nikt nie przeczyta w całości.

Kiedy zobaczę efekt?
Nie ma terminu, który dałoby się uczciwie podać, bo żaden dostawca nie ujawnia, jak często odświeża wiedzę o stronach. Mierzalne od pierwszego dnia jest co innego: czy plik jest pobierany i przez kogo — to widać w logach serwera.

Czy ten plik wpływa na pozycje w Google?
Nie. Google pisze wprost, że utrzymywanie takich plików na potrzeby innych usług widoczności w jego wyszukiwarce ani nie zaszkodzi, ani nie pomoże. Ten plik jest skierowany do asystentów AI.

Mam sklep w kilku językach. Potrzebuję kilku plików?
Tak, po jednym na domenę albo subdomenę, w języku tej wersji sklepu. Streszczenie i notatki przy odnośnikach tłumaczy się tak samo jak resztę treści.

Najtrudniejsza jest pierwsza linijka, nie składnia

Z tych siedmiu kroków cztery pierwsze nie mają nic wspólnego z plikiem. Są rozstrzygnięciem, czym jest Twój sklep i co w nim naprawdę się liczy — a to jest pytanie, na które w wielu firmach nikt nie odpowiedział na piśmie od lat.

Dlatego warto zrobić to raz i porządnie. Zostaje po tym nie tylko plik, ale też jedno zdanie o sklepie, którego będziesz używał w dziesięciu innych miejscach, i lista stron, które faktycznie odpowiadają na pytania klientów.

Jeśli chcesz zobaczyć, co asystenci AI wyczytują z Twojego sklepu dzisiaj — zanim cokolwiek napiszesz — zamów u nas darmowy raport GEO. Pokazuje, co znajdują, czego nie znajdują i od czego warto zacząć. Jeśli wolisz od razu zobaczyć, ile kosztuje wdrożenie i co obejmuje, mamy zakres i ceny pakietów GEO.

Ponad 9 lat na rynku, setki wdrożonych realizacji

Nasi klienci rozpoczynają z nami współpracę, ponieważ potrzebują cyfrowej transformacji. Zostają z nami, ponieważ znajdują w WebCrafters solidnego partnera biznesowego, wspierającego ich kompleksowo od strony technologicznej.

Nie jesteśmy tylko software housem. Jesteśmy Twoim zewnętrznym działem IT, który zadba o Twój biznes tak samo, jak zespół programistów, designerów i project managerów, który pracowałby bezpośrednio w Twojej firmie.

Poznaj nasze wartości

Zbuduj z nami swój nowy produkt!

Umów się na bezpłatną konsultację z ekspertem i porozmawiajmy
o Twoich oczekiwaniach.

Napisz do nas!

Lub zadzwoń

Mateusz Lenicki - CEO

Mateusz Lenicki

CEO

Jeśli wygodniej będzie Ci opowiedzieć o swoich potrzebach podczas niezobowiązującej rozmowy, wybierz dogodny dla Ciebie termin, a ja dopełnię wszelkich starań, żeby zaproponować Ci rozwiązania odpowiednie dla Twojego biznesu.